Fotografia dzieci to bardzo specyficzna praca.
Pomijając warunki techniczne jak:
• zminimalizowanie pracy ze światłem błyskowym na rzecz zastanego,
• często trudna do okiełznania żywiołowość modeli i co się z tym wiąże
niewyrabiający AF,
• szybki refleks przy jednoczesnej kontroli planów…
… jest to także kompromis pomiędzy tym jak widza swoje pociechy rodzice,
a tym jak staram się zobaczyć je ja :)
Dziecko to nie tylko słodki bobasek w błękitach, bielach i różowościach,
jak wydawało by się widza je rodzice. Dziecko to to taki mały człowiek,
z krótkim ale własnym i szczególnym bagażem doświadczeń,
ma już swoje gesty, miny, humory… swój niepowtarzalny charakter.
Trudno wprawdzie mówić o “studium modela” czy “portrecie charakterystycznym”
przebywając z maluchem kilka godzin, niemniej zawsze staram się coś z tego
w swoich pracach przemycić. Poniżej można sprawdzić jak (ba! czy w ogóle)
mi się to udaje.
———————-
Z głębokiego archiwum spontaniczna sesja Karoliny
———————-
Kilka migawek z dnia Chrztu Majki

